Mroczna strona Forkisa — pogadajmy o vore w gatunku sci-fi

Może i mało „postapokaliptycznie” ale jak najbardziej futurystycznie 😉
Ostatnio miałem okazję czytać przedpremierową wersję książki Mroczna strona Forkisa — antologii vore science fiction, będącej swoistym prequelem do Onkalota, czyli z kolei pierwszego tomu w trylogii Death Bringer z serii Zodiac Universum, autorstwa Adrianny Biełowiec. Zagubieni tymi wszystkimi obcymi nazwami? Spokojnie, zaraz sobie to wszystko rozwiniemy.

Kto? Co? Jak i gdzie?

Na dzień dobry, krótkie info kto jest kim i co jest czym:

Adrianna Biełowiec — jest to autorka książek science fiction. Z lubimyczytać możemy się dowiedzieć, że kładzie nacisk na hard czy military sci-fi, a nawet i na biopunk. Adrianna stworzyła Zodiac Universum oraz resztę rzeczy, którą poniżej wam przedstawię.

Zodiac Universum — świat, który jest miejscem akcji dla książek napisanych przez Adriannę Biełowiec (mam wrażenie, że wszystkich, ale nie jestem tego pewien, więc powiedzmy, że jest to miejsce akcji „chyba wszystkich” jej książek). Zodiac Universum można najkrócej przedstawić jako przyszłość ludzkości, gdzie wraz z rozpoczęciem kolonizacji kosmosu, odkryto też, że nie jesteśmy jedyną rozumną rasą w kosmosie.

Seria Death Bringer — trylogia, w której skład wchodzą książki: Onkalot (2020), Misja Odrodzenie (2021) oraz Wojna z Kandrok (2022). Żeby nie było żadnych spoilerów, powiem tylko, że skupia się ona na ludziach oraz Onkalotach, czyli człowieko-jaguarach – antropomorficznych kocurach obdarzonych wysoką inteligencją, a nawet i zdolnościami parapsychicznymi. Jednym z bohaterów tych książek, jest właśnie Forkis.

Mroczna strona Forkisa — czyli to, co będziemy sobie dzisiaj omawiać! Jest to zbiór opowiadań vore, w których głównym bohaterem jest właśnie Forkis z serii Death Bringer.

No ale co to jest to całe vore?

Jak podaje Wikipedia:
„Worarefilia (ang. vorarephilia; błędnie voreaphilia czy voraphilia; znana także jako fagofilia ang. phagophilia) w skrócie nazywana vore – parafilia oraz rodzaj fetyszyzmu, w którym przyjemność seksualną czerpie się z fantazjowania na temat bycia pożeranym, pożerania innych lub obserwowania tego. Fantazjowanie może dotyczyć także trawienia. Termin worarefilia został utworzony przez połączenie łacińskiego słowa vorare – połykać, pożerać oraz pochodzącego z greki φιλία, philia – kochać.

I nawet jeśli ta definicja całkiem dobrze wyjaśnia ten gatunek/motyw w literaturze. To jednak wydaje mi się, że w przypadku Mrocznej Strony Forkisa wymagana jest swoista korekta. Bo możecie błędnie uznać, że jest to jakieś dziwne fetyszowe porno o zjadaniu siebie nawzajem, a tak oczywiście nie jest. Vore jest tutaj powiązanie bezpośrednio z postacią Forkisa, istoty która, mimo że wygląda jak człowiek, to do końca człowiekiem nie jest. Co pozwala mu właśnie pożerać swoje ofiary. No a jak dodamy do tego fakt, że Forkis jest kosmicznym imperatorem, przywódcą jednej z najgroźniejszych sił w Zodiac Universum i człowiekiem (prawie-człowiekiem!), który rządzi stalową ręką, to robi się bardzo ciekawe połączenie.

Więc nie ma tu żadnego porno-kanibalizmu, a jest za to typ, co jak mu podpadniesz… to Cię zje!

Jak takie połączenie vore i sci-fi sprawdza się w tej książce?

Muszę przyznać, że całkiem fajnie to wyszło. Zwłaszcza że jeśli o samo vore tutaj chodzi, to nie ma jakiś strasznie hardkorowych czy zboczonych akcji… No może jest jedna trochę szalona, ale też dawała radę!

Utrzymano tutaj całkiem zdrowe proporcje, gdzie jednak dalej jest to military sci-fi z dodatkiem vore jako swoistego elementu fabularnego.

Wyobraźcie sobie takiego bezwzględnego kosmicznego władcę, ale z sercem po dobrej stronie. Który staje w obronie kobiet i dzieci, a potem idzie odgryzać głowy ich oprawcom, jak jakiś praworządny wilkołak. Taki Robin Hood życia i śmierci. Uratować potrzebujących, zjeść oprawców.

Mniej więcej czymś takim jest właśnie Mroczna Strona Forkisa.

Czy warto to przeczytać?

Tak, jeśli czytaliście Onkalota i spodobał się wam świat oraz postać Forkisa. Tak, jeśli chcecie przeczytać coś innego, nowego, albo nawet słyszeliście o vore i jesteście zaciekawieni, ale nie chcecie jakiegoś hardkoru, który zniszczy wam psychikę.

Nie, jeśli jesteście niewinnymi duszyczkami, które z fantasy kojarzą Harrego Pottera a ze sci-fi to może Gwiezdne Wojny (które tak właściwie to nie są do końca sci-fi, ale o tym innym razem). W to miejsce lepiej zacząć od Onkalota i dopiero potem zobaczyć czy chcecie więcej.

Dla kogo jest Mroczna Strona Forkisa?

Forkis – ilustracja utorstwa Adrianny BIełowiec

Dla ludzi! No i ewentualnie jeszcze może być dla wilkołaków… tak! Myślę, że wilkołaki byłyby zachwycone tą książką…

A tak serio, to Mroczna Strona Forkisa jest ciekawym zbiorem opowiadań science fiction o podbijaniu, terroryzowaniu i zjadaniu. Fajnie wpisuje się pomiędzy książki z serii Death Bringer i z pewnością jest czymś ciekawym dla osób, które już poznały Zodiac Universum. Jeśli ktoś jest osobą „z zewnątrz” to znajdzie tam po prostu mieszankę różnych opowiadań: a to o tym, że ktoś kogoś zabił, a to, że ktoś kogoś w morderstwo wrabiał albo że ktoś chce skończyć ze swoim życiem. Gdzie jako czytelnik, albo zastanawiamy się, czy główny bohater daną osobę zje, albo wręcz chcemy, żeby pożarł tego zwyrola, bo na to sobie właśnie zasłużył!

Fanem vore nie jestem i raczej nigdy nie zostanę, jednak książkę fajnie mi się czytało i mimo że raz czy dwa aż się za głowę złapałem, to koniec końców było całkiem zabawnie!

Recenzje powstała na podstawie wersji przedpremierowej, a tytuł będzie miał swoją premierę 31.10 czyli dokładnie w Halloween!

One comment

  1. Dziękuję za recenzję i przybliżenie tematyki vore, którą mało kto zna. Zachęcam wszystkich odważnych czy chcących poznać coś nowatorskiego do zapoznania się z antologią 🙂

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *