Przejdź do treści
Strona główna » Star Wars: Eskadra Alfabet – Puste słońce – jeszcze lepsze!

Star Wars: Eskadra Alfabet – Puste słońce – jeszcze lepsze!

Kontynuacja lepsza od pierwszego tomu! Tak mogę zacząć tę recenzję. Puste słońce zaskoczyło mnie pod wieloma aspektami i jeśli już poznaliście pierwszy tom „Eskadry Alfabet” to czas brać się za kolejną książkę z serii.

Polowanie Eskadry Alfabet na najbardziej zabójcze Myśliwce Tie w galaktyce jeszcze nie dobiegło końca! przeżyj kolejną niesamowitą przygodę w świecie „Gwiezdnych wojen”!

Wieść o zwycięstwie Nowej Republiki rozeszła się szerokim echem po galaktyce. W jego następstwie okręty flagowe nowo powstałego galaktycznego rządu zmierzają ku najodleglejszym gwiazdom, odszukując i niszcząc ostatki imperialnej tyranii. Jednak niektóre duchy trudniej przepędzić niż inne, a żadne nie są równie niebezpieczne co Skrzydło Cienia.

Powstała z potrzeby chwili Eskadra Alfabet pod dowództwem Yriki Quell nadal podąża tropem Skrzydła Cienia. Jej cel wydaje się bliski, a pilotom zaczyna ciążyć presja, by odnaleźć pułk imperialnych myśliwców, nim będzie za późno. Żądna sukcesu Quell współpracuje, choć niechętnie, z Caernem Adanem z Wywiadu Nowej Republiki, a także z legendarną generał Herą Syndullą, przygotowując najniebezpieczniejszy dotąd fortel w swojej karierze. Celem jest zwabienie Skrzydła Cienia w pułapkę, która mogłaby zakończyć pogoń raz na zawsze.

Jednak skryty w ciemnościach wróg nie próżnuje. Soran Keize, ostatni spośród imperialnych asów, zajął miejsce Nestorki i objął dowództwo nad Skrzydłem Cienia, by w godzinie największej próby tchnąć nowe życie w jednostkę. Powróciwszy z tułaczki spowodowanej wojennymi wstrząsami, Keize znów odnalazł sens istnienia – zamierza poprowadzić zagubionych żołnierzy i zapewnić im bezpieczeństwo. Na drodze stoi mu jedna rzecz – najbardziej niedobrana eskadra we Flocie Nowej Republiki pod wodzą jego dawnej podopiecznej: zdrajczyni Yriki Quell.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

No i znowu w kosmosie!

Lubię tę serię, tak serio ją lubię! Mimo że przy pierwszym tomie początek był ciężki, tak tutaj jestem już wkręcony w klimat i czyta się wręcz samo. Na plus na pewno fakt, że drugi tom nie musi wszystkie od początku tłumaczyć, bo już wiemy, kto się z kim bije i dlaczego. No a jak mamy to już z głowy, to możemy skupić się na tym, co najważniejsze – walkach w kosmosie!

Soran Keize w świetle reflektorów

Tak jak pierwszy tom skupiał się praktycznie tylko i wyłącznie na Eskadrze Alfabet, ta drugi rzuca nieco więcej światła na drugą stronę konfliktu. Soran Keize to świetnie napisana postać i od razu przypadła mi do gustu, w przeciwieństwie do Yriki Quell, jego polubiłem praktycznie natychmiast. Oczywiście panny Quell nie mogło tutaj zabraknąć, w efekcie czego mamy całkiem fajnie złożoną książkę, gdzie raz patrzymy co robi Keiza, a w kolejnym rozdziale znowu obserwujemy Quell. Zabieg ten sprawił, że czytanie nam się nie dłuży i cały czas jest coś nowego. Dodajmy do tego jeszcze tytułowe puste słońce, to już w ogóle nie ma tutaj miejsca na nudę.

Coraz bardziej cenię sobie tę serię

Nie sądziłem, że tak wkręcę się w te książki. Jednak Alexander Freed pokazuje mi, że militarne przygody w odległej galaktyce, gdzie największy nacisk kładzie się na bitwy gwiezdnych myśliwców, a nie machanie mieczem świetlnym; ma naprawdę sens.

Jeśli lubicie dużo akcji, futurystyczne maszyny i szukacie czegoś „nowego” w Gwiezdnych Wojnach, to seria Eskadra Alfabet może być właśnie czymś dla was!

Tagi: