Przejdź do treści
Strona główna » Sybirpunk — książka dla fanów Cyberpunk 2077

Sybirpunk — książka dla fanów Cyberpunk 2077

Sybirpunk zawitał na pustkowia.pl! Witamy w NeoSybirsku – prawdziwym mieście z przyszłości! Pełnym trujących oparów, śmierdzących osiedli z patologią na ławeczkach pod blokiem i ludźmi… którzy już za bardzo ludzi nie przypominają. Tak… świat Sybirpunka to miejsce, w którym z pewnością nie chciałbym żyć, jednak z przyjemnością mi się o nim czytało.

Zaciekawieni? No to zapraszam do recenzji nowej książki Michała Gołkowskiego – Sybirpunk!

Sybirpunk – świat, jakiego nie chcę zobaczyć

Michał Gołkowski w swojej książce przedstawił mi przyszłość, w której nie chciałbym żyć za żadne skarby świata! Nie ma opcji, żebym mieszkał w takim miejscu jak NeoSybirsk, a jednak jestem w stanie sobie wyobrazić, że w przyszłości tak mogą wyglądać niektóre miasta. Wielkie technologiczne slumsy, pełne narkotyków, obrzydliwego chemicznego jedzenia, wszechogarniającej sztuczności i upadku obyczajów. Serio, jeżeli ktoś chce zobaczyć, jak może wyglądać patologia w przyszłości, to niech sięga po Sybirpunka, tam świetnie to przedstawiono.

Z drugiej jednak strony, jest coś w tym świecie, co przyciąga. Cała ta szorstkość i brzydota tego świata, niczym w postapokaliptycznych Falloutach, z tym że jednak tutaj nie ma jakiegoś bezprawia czy jakiegoś dzikiego zachodu, tutaj jest po prostu korupcja i niedbałość rządu, jakże prawdziwa i w naszym świecie. Książka ta pokazuje trochę w krzywym zwierciadle przyszłość, która rozwinęła się technologiczne, jednak wraz z tym rozwojem, jeszcze bardziej spadło zainteresowanie jakością życia obywateli:

Mimo że mają nowoczesną technologię, to służba zdrowia i tak wszystko robi na odwal się, chyba że pójdziesz prywatnie, to wtedy poskładają jak trzeba, ale rachunek będzie ogromny.

Opłaty dosłownie za wszystko, nawet za głupie jeżdżenie samochodem po centrum miasta jest osobna opłata!

Ludzie porobieni taki, że te wszystkie upiększania u chirurgów plastycznych na MTV mogą się schować.

Jak teraz myślisz, że zdrowie i dobre jedzenie (te wszystkie bio i eko) jest cholernie drogie, to tutaj jakiekolwiek mięso jest w ogóle rarytasem.

Przyznaję, z ciekawością poznawałem świat Sybirpunka.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze

Naszego bohatera, to jest Sasze “Chudego” Khudowca, poznajemy w chwili, gdy przyjmuje na swoje barki nowe zlecenie. Z początku nie takie znowu też trudne – trzeba odzyskać kasę, dużą kasę, ale tylko kasę, no a zarobić można nieźle, to czemu by zlecenia nie przyjąć? Zwłaszcza że zleceniodawca chodzi w garniturze i ładnie się uśmiecha, a nie w czarnej skórze i towarzystwie dwóch łysych osiłków.

Jak się później okazuje, dużo łatwiej by było, gdyby zleceniodawca był kolejnym bandziorem, a odzyskanie kasy polegało na pójściu i obiciu facjat kilku innym zbirom. Niestety, ale nasz Sasza wdepnął i to porządnie, bo aby odzyskać pieniądze, będzie musiał wejść w świat korupcji, firm krzaków, przelewów między spółkami i prezesów przedsiębiorstw, którzy nie do końca mają czyste sumienie. No a w takim świecie, jaki przedstawia Sybirpunk — im się wie mniej, tym lepiej. Problem w tym, że Chudy zaczyna pytać o to, o co nie powinien pytać.

Sasza „Chudy” Khudowiec i jego towarzystwo

Dość szybko polubiłem głównego bohatera, Chudy umie sobie radzić, przynajmniej na tyle, na ile pozwalają okoliczności. Tu coś kręci na boku, tu jakieś zlecenie przyjmie, Sherlockiem Holmes to on nie jest, ale jak na otaczający go świat, to głupi też nie jest. Więc całkiem przyjemnie czytało mi się jego próby odzyskania skradzionej forsy.

Oczywiście poza naszym bohaterem, mamy też ogrom innych postaci, no i tutaj było różnie. Polubiłem Kulasa – przyjaciela Chudego i jego główne źródło informacji (wielki plus za Szelobę!), czy też ubranego na niebiesko Daniłowa, te postaci były naprawdę ciekawe, podobnie jak grupka dresów siedząca pod blokiem Chudego, która czasem nawet robiła za lekki comic relief.

Niestety tego samego nie mogę powiedzieć o dziewczynie naszego Saszy. Jak ona mnie drażniła! Z początku przedstawiona jako zadziorna i inteligenta laborantka, by za chwile być buntowniczką na motocyklu, a dosłownie moment dalej, nieogarem, który jara się każdą historyjką Chudego. Trochę też prezesi spółek byli dla mnie… za mało źli jak na bezdusznych krwiopijców?

Dużo akcji i „zadań do wykonania”

Na początku książki, mamy dość spore wprowadzenie do świata Sybirpunka. Jest to całkiem sprytnie przedstawione, bo po prostu Sasza musi coś załatwić to tu, to tam, komuś zrobić przysługę, albo jak chce coś się dowiedzieć, to najpierw musi coś dla kogoś zrobić.

Trochę jak zadania w futurystycznej wersji Grand Theft Auto Vice City — tam też chodzi o to, żeby odzyskać hajs.

Sybirpunk – podsumowanie książki

Mam wrażenie, że został tutaj zachowany całkiem udany balans, między przedstawianiem świata, wprowadzaniem kolejnych postaci i przemocą w najprostszej jej formie. NeoSybirsk jest ciekawym miejsce i z przyjemnością poznawałem jego zakamarki, chociaż przyznam, że mogłoby być ich tam nieco więcej. Podobali mi się główni bohaterowie (w szczególności Chudy i jego enigmatyczny pracodawca), już trochę mniej bohaterowie drugoplanowi, no i historia, mimo że bardzo ciekawa i fajna do poznania, to jednak nie miała takie zarażającego klimatu jak np. Metro, gdzie nawet po skończeniu lektury, dalej wracasz myślami do tych ciemnych korytarzy.

Polecam tym którzy zagrali w Cyberpunka 2077 i szukają czegoś zbliżonego (ale nie takiego samego) w formie książki. Bo ta książka jest w sumie takim właśnie Cyberpunkiem 2077, ale jako slav edition 😉

2 komentarze do “Sybirpunk — książka dla fanów Cyberpunk 2077”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *