Przejdź do treści
Strona główna » Ten Anubis to mnie zaskoczył!

Ten Anubis to mnie zaskoczył!

Po Anubisa sięgnąłem od razu, jak tylko skończyłem czytać „Tajne Blizny”. Potrzebowałem czegoś innego, jakiejś odskoczni i akurat ta książka wpadła mi w oko. Tajemniczy amulet, Egipskie legendy, no wypisz wymaluj poszukiwanie skarbu niczym z Uncharted czy Tom Rider!

Jednak pamiętałem, że bardzo pozytywnie nastawiałem się na „Tajne Blizny” i się zawiodłem, więc tutaj chciałem podejść bardziej na chłodno. No i tu Anubis mnie zaskoczył, bo książkę czytało mi się bardzo przyjemnie!

Byliście w kinie na Uncharted?
Albo oglądaliście na Netflixie tego najnowszego Tomb Rider?

Jeśli tak, to mogę wam właśnie polecić Anubisa.

Lubię takie klimaty, od dzieciaka jaram się Indianą Jonesem i jak gdzieś jest wątek poszukiwania skarbów, to ciężko jest mi przejść obok tego obojętnie. Są to po prostu moje klimaty.

Hector Kung Anubis okładka książki

Bruno nie ma ochoty na robienie interesów ze swoim dawnym przyjacielem, Starsem. Jakiś czas temu sparzył się na wspólnych biznesach i nie zamierza dać się wciągnąć w kolejne bagno. A jednak kiedy Stars przychodzi do niego z tajemniczym amuletem, Bruno sam namawia go na zorganizowanie ekspedycji, która może stać się przygodą życia. Ściąga do ekipy swojego znajomego handlarza starociami, świetnie wykształconą, charyzmatyczną tłumaczkę egipskich hieroglifów i starszego brata Starsa, nieszczęśnika raz po raz wpadającego w tarapaty. Wkrótce przekonają się, że podwodne egipskie ruiny kryją w sobie tajemnice, o których nie śniło się żadnemu z nich…

Dobra passa na poszukiwanie skarbów (i przygód)!

W ogóle mam teraz jakiś taki moment na poszukiwania skarbów. Najpierw zaczęło się od tego, że z nudów odpaliłem Tomb Ridera na Netflixie, to mnie przekonało, żeby w końcu obejrzeć Uncharted, a to z kolei (jak że byłem cały czas w klimacie) wpłynęło na przeczytanie Anubisa. Wszystko to sprawiło, że książkę czytało mi się dość lekko i z przyjemnością rozpoczynałem kolejne rozdziały, tak jakby trafiła do mnie w odpowiednim momencie.

Powiem wam tak: Jeśli szukacie przygodówki, o poszukiwaniach zaginione skarbu i zależy wam po prostu na rozrywce podczas czytania, to ta książka może okazać się dla was ciekawą pozycją. To nie jest książka przełomowa, nie porusza jakiś bardzo ważnych wątków i spokojnie, nie będzie to czymś, co trzeba omawiać na maturze 😉 Tu jest akcja, jest tajemnica i czytelnik ma się po prostu bawić.

Indiana Jones to nie jest, ale Anubis da się lubić

Co prawda ustępuje pod względem klimatu przygodą mojego ukochanego Indiany Jonesa, tak samo raz na jakiś czas coś zgrzytnie i można by to jeszcze lekko przeredagować. Miejsce na rozwój warsztatu jak najbardziej tutaj się znajdzie, ale sama historia mnie wciągnęła, bohaterów też polubiłem i było po prostu spoko. Taka książka na weekend, jak nie wiemy co przeczytać, nie chcemy nic ciężkiego i chcemy zwyczajnie spędzić miło czas. Tutaj wydaje mi się, że Anubis jak najbardziej znajdzie swoje miejsce.