Przejdź do treści
Strona główna » The Batman – premierowa recenzja mściciela z Gotham

The Batman – premierowa recenzja mściciela z Gotham

The Batman podbija srebrne ekrany! Jestem właśnie po kinowym seansie najnowszego Batmana z Robertem Pattinsonem i mimo że nie podobało mi się kilka elementów, to film jako całokształt jest z pewnością wart poznania! O tym też opowiem wam w dzisiejszej recenzji, za co go chwalę, a co mniej mnie przekonuje.

The Batman ma klimat!

Nowy Batman ma naprawdę świetny klimat! Składa się na to muzyka, kadry, charakteryzacja bohaterów czy nawet ich stroje. Wszystko tutaj ze sobą współgra i wszystko jest w takim nostalgicznym klimacie starych filmów detektywistycznych. Nie jest to Noir, jednak gdzieś czuć tutaj naleciałości tegoż. Kiedy usłyszałem w tle „Something In The Way” zespołu Nirvana, to już wiedziałem, że ścieżka dźwiękowa The Batman wyląduje na playliście mojego telefonu.

Fabuła która ma faktycznie sens

Batman z Robertem Pattinsonem faktycznie jest detektywem. Łazi wraz z Gordonem, zbiera dowody, rozwiązuje zagadki, czasem się pomyli, czasem będzie krążył wokół jakiegoś tematu, ale nie ma czegoś takiego jak w Batman vs. Superman, że bije wszystkich po gębie i już, sprawa rozwiązana. Tutaj o dziwo jest bardzo mało akcji, a za to bardzo dużo dialogów, co jest dla mnie dużym plusem. Powiedziałbym nawet, że The Batman jest trochę jak Joker z 2019, gdzie zagrał Joaquin Phoenix.

Riddler został świetnie napisany i sposób, w jaki wodzi Batmana za nos, jest naprawdę przyjemny do oglądania na srebrnym ekranie. Ogromnym plusem jest też to, że każda postać jest tam jakoś powiązana z inną, dzięki czemu mamy poczucie spójności świata i nie ma czegoś takiego, że dodali bohatera, bo np. był popularny w komiksie, tylko jest tam, bo ma faktyczny wpływ na rozwój fabuły.

A co mi się nie podobało?

Ten wątek romantyczny między Batmanem a Catwoman był… no był po prostu biedny. W sumie to mogłoby go tutaj wcale nie być. Mało wnosił, nie wiadomo kiedy się rozwinął i w sumie opierał się tylko na tym, że długo patrzą sobie w oczy. To było słabe, przynajmniej dla mnie. Jednak już sama aktorka wcielająca się w Selinę, czyli Zoë Kravitz, zagrała tutaj wzorowo i jeśli kiedyś będzie sequel, to mam nadzieję, że w nim również się pojawi.

Czy warto wybrać się na The Batman do kina?

Ja uważam, że tak. Mimo że Robert Pattinson jak Bruce Wayne gra trochę sztywno i jeszcze nie do końca kupuję wątek z Catwoman, to naprawdę liczę na sequel, gdyż jest to kino o wiele lepsze, niż to, co dostawaliśmy ostatnio zarówno od Marvela czy DC. Nie jest takie śmieszkowe i kolorowe jak większość filmów z Avengersami ani nie jest też mroczne i pompatyczne jak Justice League, jest gdzieś tak pomiędzy i wydaje mi się to być przepisem na sukces.

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.